Zgniłe jajka
Jedzenie to coś, co człowiekowi niezbędne jest do życia. Współcześnie jednak, szczególnie w krajach Zachodu, bardziej zauważalna jego funkcja to dostarczanie przyjemności. Niestety, rzadko chodzi o delektowanie się smakiem zjadanych potraw. Poszliśmy raczej w ilość, niż w jakość. Stąd się wzięła część chorób cywilizacyjnych. Cóż, taka nasza wola, jeśli chcemy sobie szkodzić, nikt nie powinien nam tego zabraniać (może za wyjątkiem bliskich – oni już tacy są). Problem w tym, że wielu nie ma świadomości, tego, jak dużą wyrządzają sobie krzywdę i że ta krzywda nie dzieje się jedynie im. Chodzi o to mianowicie, że w pogoni za dobrym smakiem, czy może raczej nieustającym uczuciem nasycenia, doprowadziliśmy pokarm, który sobie serwujemy, do straszliwego zubożenia pod względem wartości odżywczej. Weźmy jako przykład choćby jajka. Przytłaczająca większość jajek dostępnych w sklepach to te pochodzące z chowu klatkowego. Jest to rodzaj hodowli zwierząt sprowadzający się do maksymalizacji wydajności przy minimalizacji kosztów. Nie przekłada się to jednak w żadnym wypadku na jakość uzyskiwanego w ten sposób jedzenia. Wręcz przeciwnie. Zwierzęta w warunkach takiego chowu (zwanego inaczej chowem przemysłowym) mają dla siebie bardzo niewiele przestrzeni. Kury są stłoczone w klatkach, mogąc poruszać się po powierzchni porównywalnej do powierzchni kartki A4. Nigdy nie widzą światła dziennego. Są przy tym faszerowane antybiotykami i hormonami, by jak najszybciej przybrały na wadze i by nie umarły zanim pożądanej wagi nie osiągną. Większa masa to w końcu większy przychód. Wszystkie te chemiczne dodatki poza tym, że wchodzą w skład mięsa uzyskiwanego z tych zwierząt, znajdziemy również w jajkach. Znane są przypadki, gdy osoby myślały, że są uczulone na jajka, kiedy jednak próbowały jajek ze wsi, pochodzących z chowu tradycyjnego, okazywało się, że to nie jajka im szkodzą, ale chemiczne wspomagacze używane w hodowli przemysłowej. Na szczęście mamy alternatywę wobec rzeczonych felernych jaj. Otóż, jak mało który produkt, jajka są oznakowane tak, że zawierają informację o rodzaju chowu, z jakiego zostały pozyskane. I tak jajka z numerem na skorupce i/lub opakowaniu rozpoczynającym się od cyfry 3 to te pochodzące właśnie z hodowli przemysłowej. 2 to symbol chowu ściółkowego, gdzie kury są już lepiej traktowane, 1 odpowiada hodowli wolnowybiegowej, tradycyjnej, zaś 0 – ekologicznej. Szczęśliwie, w sklepach zaczęły ostatnio pojawiać się jaja pochodzące z innego chowu niż przemysłowy. O ile jaja z chowu ściółkowego nie odbiegają znacznie ceną od jajek z trójką, o tyle już te z chowu ekologicznego mogą niestety odstraszyć ceną. Niektórzy kupują jaja od tzw. bab, czyli ludzi (najczęściej kobiet) posiadających niewielką liczbę kur, których jaj nie opłaca im się sprzedawać pośrednikom, dlatego zajmują się często sprzedażą bezpośrednią. Nieraz z takim handlem można się spotkać pod większymi sklepami osiedlowymi. Jednak trzeba zwrócić uwagę, czy jaja sprzedawane w ten sposób nie są po prostu jajami kupionymi wcześniej w sklepie. Różnice można dostrzec i w smaku i w wyglądzie. A warto zwrócić na nią uwagę. By nie żyło się po to, aby jeść, ale by jadło się po to, by żyć.